![]() ![]() |
| Gore |
nie, 18 lut 2007 - 06:48
Post
#1
|
![]() Koordynator Grupa: Junior Admin Postów: 3,602 Antyradio: Internet Skąd: Nidzica |
W 1998 roku przestał istnieć Kobong, a muzycy go tworzący rozeszli się, angażując się w inne projekty. 3/4 składu, bez jednego z dwójki gitarzystów, śp. Roberta Sadowskiego, założyło w 2001 zespół Neuma. O ile Kobong można było określić mianem zespołu metalowego, tak Neumę i jej pierwszy album ("Neuma") jednym słowem ciężko jest opisać. Coś na pograniczu proga, trashu, transu i sam nie wiem czego jeszcze, równie dobre określenie (wbrew pozorom nie pozbawione sensu), to brudno-zielony metalowy walec.
Po debiucie skład Neumy zmienił się niemal całkowicie, łącznikiem z tym dawnym oraz z Kobongiem jest gitarzysta Maciej Miechowicz, natomiast w zespole nie ma już wokalisty. Instrumentarium za to wzbogacił, grający na saksofonie Alek Korecki (współpracował m.in. z Brygadą Kryzys). Mamy, w związku z tym, drugą płytę Neumy niemal w całości instrumentalną. "Wokal" pojawia się jedynie w dwóch utworach i nie ma to nic wspólnego z klasycznym śpiewem, są to raczej zaśpiewy, pełniące rolę dodatkowego instrumentu. Jasną sprawą jest zatem to, że tytuły utworów (typu: Śmierć Marsjanina, Czas, Cyrulik) są tylko delikatną wskazówką jak można interpretować muzykę. Ano właśnie, muzyka, na tej płycie znów mamy rytmy transowe, ale już nie do tego stopnia jednostajne, jak na "Neumie". Brak wokalisty muszą rekompensować partie instrumentalne, a tu główne role grają naprzemian gitara elektryczna i saksofon. Czasem jedno jest podkładem drugiego, innym razem prowadzą ze sobą rozmowy, wszystko po to, żeby opowiedzieć o gwarnych, zatłoczonych ulicach (N.Y.C.) lub też ukazać dziką przyrodę (Słonie). Obecność saksofonu i sposób gry na nim łączy tą płytę z jazzem, z kolei ciężar gitar wskazuje na którąś z odmian metalu. Mi ta muzyka kojarzy się jednak z King Crimson gdzieś tak z okolic "kolorowej trylogii", może mniej ze względu na melodie, ale na brzmienie, przestrzenne i pełne jakiegoś podświadomego niepokoju. Ta szufladka mogłaby się nazywać jazz metal, a może death jazz... Niełatwa to muzyka, ciężko się jej słucha i trudno o niej opowiada, ale daje szansę na przeżycie jedynych w swoim rodzaju emocji i - być może - poszerza horyzonty... -------------------- Hasta la Victoria! ![]() |
| AntyFani.pl |
nie, 18 lut 2007 - 06:48
Post
#
|
|
|
|
![]() ![]() |
|
Wersja Lo-Fi | Aktualny czas: sobota, 26 maj 2012 - 07:29 |