![]() ![]() |
| Gore |
sob, 17 mar 2007 - 06:37
Post
#1
|
![]() Koordynator Grupa: Junior Admin Postów: 3,602 Antyradio: Internet Skąd: Nidzica |
Album z muzyką chrześcijańską. Ale spokojnie, nie są to piosenki Magdy Anioł (nie pytać skąd znam
Jak to powiedział Piotr Kosiński, strasznie radiową płytę nagrał Neal Morse. Oto spis utworów z czasami ich trwania: 1. The Door - 29:14 2. The Conflict - 25:00 3. Heaven in My Heart - 5:11 <- miniaturka 4. The Conclusion - 16:34 Sam tytuł (łac. jedynie pismo) jest to sformułowana przez Marcina Lutra doktryna mówiąca, że Biblia jest jedynym i nieomylnym kryterium oceny dogmatów, zasad moralnych i praktyk religijnych. Stanowi ona jeden z pięciu filarów protestantyzmu. Tytuł taki, bo mamy do czynienia concept albumem opowiadającym o życiu Marcina Lutra. Poznajemy go jako zakonnika, który nie może znieść zachowania katolickiego duchowieństwa, najpierw walczy z własnym strachem, aż wreszcie postanawia przybić swoje tezy do drzwi katedry w Wittenberdze (The Door). Przedstawia także upadek moralny księży i handel odpustami (The Conflict), a na koniec nawołuje ludzi do wyjścia na ulice i wzięcia udziału w ruchu reformacyjnym (The Conclusion). O tym wszystkim śpiewa oczywiście Neal Morse, grając przy okazji na klawiszach. Pod względem muzycznym płyta zawiera wszystkie składniki charakterystyczne dla progresywnego metalu. Rozbudowane aranżacje, tempo przechodzące od szaleńczych solówek do delikatnych dźwięków gitary akustycznej i znów do wirtuozerskich popisów na wspomnianym akustyku. Album nie nudzi i, co dość ważne, nie jest wtórny. Eksploatuje znane obszary, ale w zupełnie nietypowy i zaskakujący sposób. Myślę, że Dream Theater mógłby się spokojnie zabrać za takie dźwięki, zresztą, w końcówce The Door gitarzystka gra w sposób do złudzenia przypominający szybkie kostkowania Petrucciego. Przez większą część płyty słychać niewiele ponad podstawowe instrumenty: klawisze, gitara, bas, perkusja, dopiero w ostatnim utworze słychać większe bogactwo formy. Włączają się nawet w pewnym momencie takie gospelowe chórki. Płyta bardzo mi się podoba i ciągle do niej wracam. Paręnaście przesłuchań to za mało nie tylko na to, żeby się znudziła, ale i na to, żeby usłyszeć wszystko, co muzycy na niej wymyślili. Neal Morse, mimo, że strasznie zapracowany w różnych projektach, utrzymuje wysoki poziom. -------------------- Hasta la Victoria! ![]() |
| AntyFani.pl |
sob, 17 mar 2007 - 06:37
Post
#
|
|
|
|
![]() ![]() |
|
Wersja Lo-Fi | Aktualny czas: sobota, 26 maj 2012 - 07:28 |